Wśród znajomych mamy fanów dobrego, ciężkiego, mięsnego jedzenia. Cóż za niespodzianka :)

Przedstawiam zatem przepis na inne roladki, równie dobre, co te z porem. Ilości oczywiście do wyboru, aczkolwiek warto zrobić kilkanaście sztuk, bo rozchodzą się dość szybko. Do przygotowania uczty potrzebne będą…

  • filety z indyka
  • musztarda
  • śliwki suszone
  • boczek surowy
  • wykałaczki lub grube nici
  • sól i pieprz

Pierś indyczą kroimy tak, by można było rozbić je na podłużne kotlety. Im dłuższe i bardziej rozbite, tym łatwiej będzie zawinąć w nie elementy nadzienia. Rozbite piersi solimy, pieprzymy (w rozsądnych ilościach), następnie smarujemy musztardą z jednej strony, niczym smarując bułkę masłem, a następnie układamy na nich po plasterku boczku. Boczek dobrze jest kupić już pokrojony w plasterki, będzie o wiele mniej roboty.

Śliwki należy zalać wrzątkiem, aby trochę rozmiękły. Ale nie wolno ich trzymać w wodzie zbyt długo, bo będą rozciapane i do niczego się nie będą nadawały. A przed nimi jeszcze smażenie i duszenie, muszą wytrzymać tę saunę.

(zdjęcie poglądowe)

Na boczek dajemy po 2 śliwki, w przypadku bardzo dużego kotleta po 3 sztuki. Większa ilość spowoduje, że mięso stanie się zbyt słodkie i mdłe. Następnie zwijamy kotleta z farszem w roladkę, spinamy wykałaczkami lub obwiązujemy sznureczkiem, tak jak zrazy. Pozostawienie roladki bez spięcia nie jest dobrym pomysłem (przerabiałam to już w praktyce…). Mimo tego, że wydaje się, że nic nie ma prawa z nich wylecieć, to mięso zacznie się rozwijać podczas smażenia. Lepiej związać lub spiąć, roladki będą wyglądać bardziej estetycznie.

Po podsmażeniu na tłuszczu i zarumienieniu mięsa, przekładamy roladki do garnka, w którym będziemy je dusić jeszcze przez przynajmniej pół godziny. Mięso musi być miękkie, a z garnka muszą ulatniać się smakowite opary, dopiero wtedy mamy pewność, że roladka jest już gotowa do spożycia.

Do tego polecam surówkę np. z kapusty pekińskiej ze śmietaną lub selera z rodzynkami. Będzie słodkawo, ale pysznie :) Smacznego!