O partnerskim układzie w naszym związku ciężko mówić, bowiem sprzątanie, gotowanie, pranie, zakupy i tym podobne leżą głównie w mojej gestii. Alan jest zatrudniany do robienia kanapek i kawy, zmywania garów oraz sprzątania kuwety, choć czasem też muszę podjąć się tych wyzwań, nie mogąc doprosić się o jego szybszą reakcję. Wykonanie każdej innej czynności, która nie jest zaliczana do trzech powyższych, jest okupione jękami, narzekaniem, nerwami i litanią wymówek. No cóż, trutnie też w przyrodzie potrzebne. Jednakże zeszłej niedzieli, zupełnie niespodziewanie, mój mąż oświadczył, że zrobi obiad. Wiecie, w takiej sytuacji nie mogłam powiedzieć „nie”. Choć z wielką rezerwą i obawami o potencjalną utratę głównego posiłku niedzielnego, grzecznie usunęłam się nad zlew pełen naczyń do mycia i tylko zaglądałam przez ramię, jak mój małż zaczyna czytać przepis i zbierać składniki. Prawie jak w RPG.

Przepis nie był wcześniej próbowany, więc jakkolwiek by nie wyszło, nie można było porównać potrawy do jej poprzedniej wersji. Być może to było jednym z motywów kierujących „większą połową” Ormanów. Nie wiem i pewnie się nie dowiem, ale efekt końcowy przekroczył moje oczekiwania i po pierwszym kęsie został wprowadzony na listę potraw „do powtórzenia”.

Roladki z indyka po azjatycku Jako że małż mój nie zwykł gotować, potrzebował kilku małych wskazówek, choć przyznaję, walczył sam dzielnie i starał się nie okazywać strachu przed takim porem czy piersią indyczą. Oto, czego potrzebował do stworzenia przepysznego dania:

Piersi indyka (ile komu potrzeba, nam starczyło na bodaj 3 rolady); sos sojowy; czosnek – nasza wersja czosnku jest zwykle uproszczona – używamy kostek Knorra; pory (zużyto dwa), miód, orzeszki ziemne, pieprz, mąka i kostka rosołowa. Oczywiście do smażenia przydałby się olej. Beztłuszczowe smażenie jest dla anorektyczek, które podczas sesji w SPA przeczytały za dużo porad w kobiecych czasopismach, a w domu mają jedną patelnię i sterylną kuchnię. Olej być dobry. Kto nie wierzy, niech spróbuje usmażyć cebulę bez tłuszczu. Będzie ohydna.

kuchnia-roladkizporem-03Wracając do przepisu. Najpierw należy rozbić piersi indycze. Dobrym sposobem (hint od teściowej!) jest położenie na piersi kawałka folii, np. woreczka śniadaniowego lub folii spożywczej, dzięki czemu mięso nie będzie przylepiać się do tłuczka, ani nie będzie postrzępione. Na rozbite plastry trzeba rozsmarować zalewę, przygotowaną z łyżeczki miodu i dwóch łyżek sosu sojowego. Tym sosem smarujemy tylko jedną stronę piersi. Zostawiamy mięso, by się nieco zamarynowało. W międzyczasie myjemy pora, kroimy go w talarki, wrzucamy na rozgrzaną patelnię z tłuszczem, dodajemy czosnek (albo wyciśnięty ząbek, albo kostkę sproszkowanego czosnku) oraz łyżkę posiekanych orzeszków ziemnych. Alternatywnie możemy dodać inne orzeszki lub słonecznik. Doprawiamy całość pieprzem. Jak już por się poddusi i zrobi miękki, wykładamy go na plastry mięsa. Wystarczy po kopiastej łyżce, bowiem musimy jeszcze zwinąć mięso w rolady.

kuchnia-roladkizporem-04Następnie trzeba spiąć roladki wykałaczkami lub patyczkami na szaszłyka (te są większe i łatwiej nimi manewrować, choć to tylko moja osobista opinia). Wierzcie mi, że spinanie roladek było dla mego męża najtrudniejsze, bo co rusz słyszałam niecenzuralne słowa, choć ja nie mogłam przestać w duchu się śmiać z jego nieporadnych starań. Było blisko, by zostawił te niedoszłe rolady w opłakanym stanie i poszedł grać, ale po rzuceniu wiązanki wykazał swe męstwo i dokończył dzieła.

kuchnia-roladkizporem-05Po zwinięciu roladek należy otoczyć je w mące i wrzucić na gorącą patelnię do smażenia. I to prawie koniec. Kiedy roladki podsmażą się ładnie, trzeba dolać rozrobiony w połowie szklanki bulion i dodać na patelnię, by rolady podusiły się razem z pozostałą częścią porów. Pod przykryciem zostawić na kilkanaście minut, czasami zwracając uwagę, by misterny plan obiadowy nie wziął w łeb z powodu przypalenia.

Do roladek można serwować surówkę, ziemniaki, ryż i co tam tylko komu do głowy przyjdzie. Z racji diety nasz zestaw składał się z sałaty z warzywami w sosie balsamico i roladek z porem. Miooodzio.

Nie przychodzi mi do głowy nic innego, jak pytanie, kiedy nastąpi kolejny dzień, w którym Alan O. postanowi pokazać swe drugie oblicze i zajmie się następnym wybranym przepisem kulinarnym. Nie wątpię, że będzie to danie mięsne. Cóż, zostaje mi czekać i z racji zbliżającej się pory obiadowej, dumać nad posiłkiem… Bon appetit!