W tym tygodniu swoją internetową premierę miała druga płyta zespołu Jarun, zatytułowana Pod niebem utkanym z popiołu. To materiał, którego wyczekiwałem niemalże z wypiekami na twarzy. Wziemiowstąpienie – pierwszy album nowosądeczan z 2012 roku – okazał się być debiutem zabójczo dobrym, co rodziło ogromne nadzieje na otrzymanie „więcej i dobrze (a może nawet lepiej!)” za jakiś czas. Minęły trzy lata i mamy kolejną płytę zespołu, która ani trochę nie ustępuje debiutowi.

Dziewięć kawałków składających się na to wydawnictwo prezentuje podobną debiutowi stylistykę w warstwie tekstowej, ale stanowi wyraźny krok w kierunku bardziej poukładanego i klimatycznego brzmienia. Od nowych utworów bije te większym poukładaniem samych kompozycji utworów. Jarun na nowym krążku gra mniej surowo i bardziej przemyślanie, a fragmenty niektórych kawałków przywodzą na myśl jako żywo granie znane z twórczości takich kapel jak Opeth czy Agalloch (to oczywiście komplement). Jest tu też nieco bardziej monumentalnie niż na Wziemowstąpieniu i widać wyraźnie, że zespół nie zmarnował trzech lat, jakie minęły od wydania pierwszej płyty. Miast osiąść na laurach i zwyczajnie odgrzać folk-blackmetalowego kotleta, ekipa z Nowego Sącza udała się na dalsze poszukiwania swojego własnego stylu i wyprawę tę trzeba zdecydowanie uznać za udaną.

Ocena: 8/10

PS. Zespół na swoim profilu FB potwierdził, że trwają prace nad wydaniem nowego albumu w wersji CD, a także powiadomił fanów o planach publikacji wersji cyfrowej na platformie Bandcamp. Dokładnych szczegółów tychże godnych pochwały inicjatyw na razie jednak nie ujawniono.

A poniżej – na zachętę – jeden z kawałków z nowego albumu.

Komentarze